Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
98 postów 2125 komentarzy

tak, jakby

InaMina - „ojciec, Ty mi nie mów jak mam robić, Ty rób, jak mówisz"

Wyjście na ulice w Polsce - teraz a kiedyś, czyli „metoda na głoda”.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Perfidia obecnych władz polega na tym, że pozwalają „wyjść na ulice”, bo o to walczyła tamta Solidarność w swoich postulatach. A ona, władza, niby z tej Solidarności jest.

 Naszła mnie taka refleksja, że teraz stosowanie metody „wyjścia na ulicę”, jakowyraz buntu przeciw władzy, jest tylko ‘wyrazem’.

Kiedyś takie wyjście było buntem wobec zakazów wszelkich, poczynając od zakazu myślenia. Każdy bunt, władzunia dławiła, najczęściej w zarodku, a jak im coś umknęło i na zewnątrz się wydostało, to przykładnie używano siły. Aż doszło do momentu, gdy za pensję,  którą prawie każdy miał i tak nie kupił „chleba”, bo na półkach sklepowych zostało już tylko światło niegdysiejszych idei tyrana.

Każdy tyran, który chce zniewolić ludzi metodami siłowymi, wcześniej, czy później, ponosi klęskę. Sęk w tym, że obecna władza nie uważa się za tyrana, bo pozwoliła się wybrać ‘demokratycznie’.  

Perfidia obecnych władz polega na tym, że pozwalają „wyjść na ulice”, bo o to walczyła tamta Solidarność w swoich postulatach. A ona, władza, niby z tej Solidarności jest.

Pamiętamy różne lapsusy Wałęsy, w tym ten, kiedy wybierał się na marsz przeciwko sobie…

Pisząc o perfidii mam na myśli takie właśnie słowa rozmywające wszystko, w reakcji na próby buntu społecznego.

Po Wałęsie kolejni przedstawiciele rządzącej Solidarności z lepiej, lub gorzej skrywaną butą, tłumaczyli w telewizorach ludziom wstrząśniętym widokiem tłumu na ulicach, że przecież mamy wolność i każdy może manifestować. Do wyboru, do koloru, może.

Na tym kończyło się wyjaśnianie buntów społecznych, bo przecież nie szły za tym choćby jakiekolwiek obietnice, że władza posłucha ludu.  Ot, manifestujcie do woli, przecież teraz wolno, (a później wszyscy grzecznie rozejdźcie się do domów). I tak uspokajająco dla lemingów mija czas między kolejnymi marszami, a „buntownicy” planują następny „wyraz” buntu.  

Niezauważalnie gołym okiem, wielki Reżyser Społeczny zaczął stosować stopniowanie napięcia, przy niektórych (zgadnijcie, których?) zgromadzeniach ulicznych.Najpierw zadymy, później wzmożona ‘ochrona’ przed zadymami. To metoda przypominająca mi wiele filmów gangsterskich …Tak z roku na rok, władza pokazała, które „wyjścia na ulicę” są cacy, a które be. Gołym okiem widać, kto „źle przygotował” swój marsz.

Tylko, że żadne z kryteriów ulicznych niewiele osiągają, bo metody stosowane do tamtych warunków, kiedy ‘obalano komunę’ w obecnych realiach od strony formalnej, niestety dalej przypominają Bareję z „nie mamy twojego płaszcza i co nam zrobisz?’. Tym razem mówi tak do nas „przyjaciel”, a nie wróg.

W dużym uproszczeniu, wygląda mi to tak:

Kiedy byliśmy zniewoleni, to wyjście na ulice, (choć groziło zamknięciem, utratą życia) było szansą na wolność, a kiedy jesteśmy ‘wolni”, to wyjście na ulicę grozi nam wciskaniem kitu, że mamy wolność i właśnie, dlatego możemy spokojnie manifestować, że nie czujemy tej wolności. Paranoja.  

Wyrolowano nas też w innych ‘demokratycznych’ metodach, jak obywatelskie projekty z odpowiednią listą poparcia, jak próba rejestracji list wyborczych… i wiele, wiele innych.

Gdyby perfidii było za mało, to mamy przecież te uginające się od obfitości półki w marketach, jako oznaki zmian na dobre, więc hasła, że chcemy chleba, mają się marnie w odbiorze.

Chude portfele niektórych, to nie portfele rządzących. Poselskie próby życia za 500 zł. miesięcznie, nie zakończyły się spektakularnym wołaniem do kolegów z ław poselskich, o pomstę do nieba. Nawet nie słyszałam, żeby któryś z doświadczających takiego życia, „pochwalił się”, że to najlepsza metoda na zrzucenie 5 kg w miesiąc.

Chcemy pracy? Ależ to tylko jakiś procent, na dodatek mniejszy niż np. w Hiszpanii, wyjaśnia nam mądry pan w telewizji.  Itp., itd.

Można wymieniać wiele powodów dla organizacji wyjścia na ulicę, jednak żaden nie będzie miał tej siły, mocy, jak tamte protesty sprzed lat.

Dla samej idei też chyba nie da się zebrać ludzi w takiej masie, która przerazi obecnie rządzących. Władza też przecież czci święta państwowe i kościelne, jak należy. Prawda?;-)

 To nic, że każdy indywidualnie może powiedzieć, że w naszym kraju i jemu jest coraz gorzej i to, gdzie nie spojrzeć. Widocznie to za mało.  

Jedyną akcją, która ostatnio spowodowała bezkrwawą zmianę postawy rządu, były wyjścia młodych ludzi w sprawie AKTA. Czy poszło tylko o to, że ludzie wystraszyli się, że w swoim komputerze będą mieli szlaban na to, co lubią? Tak się wystraszyli, że spokojnie, masowo w wielu miejscach kraju, powiedzieli, że nie chcą AKTA. I tyle!

 

Konkludując, nie namawiam nikogo do drastyczniejszego zachowania, aby „wyjście na ulice” spowodowało spustoszenie w mieniu i osobach, by władza wreszcie zrozumiała, że to nie przelewki.

Ja zastanawiam się, czy metoda ulicznego sprzeciwu, polegająca na tym, że każdy sobie marszyk skrobie, ma rację bytu?

A jeśli już „ulica”, to jak znaleźć wspólny mianownik („metodę na wspólnego głoda”) dla naszej skomplikowanej rzeczywistości?

Do ew. przemyśleń na powyższe, proponuję podkład muzyczny:

http://martynkaa.wrzuta.pl/audio/160JezUyNKa/trubadurzy_-_znamy_sie_tylko_z_widzenia

KOMENTARZE

  • Zanim wyjdziemy na ulice...
    Wyjście na ulicę ma sens. Ale tylko pod warunkiem, że opanuje się np. policyjnych prowokatorów (czego brakło 11 listopada), ma się antidotum na broń akustyczną (na wyposażeniu policji) albo... w "wyjściu" bierze udział kilkaset tysięcy Polaków!. Wtedy "władza" ma trochę związane ręce, bo przecież "faszyści" to margines, więc nie może być ich pół miliona naraz... A wtedy władza przy szczekaniu mendiów od razu "podłączy" się do takiej manifestacji... Już to przerabialiśmy (przynajmniej ja) w latach 80. na ulicach Krakowa ("ekstrema" to 50-100 tys. osób, a pół miliona może manifestować tylko przeciwko "wypaczeniom" jedynie słusznego ustroju)...

    ZANIM wyjdziemy na ulice - przygotujmy się. Będą nam potrzebne (kolejność dowolna):

    - doskonała organizacja
    - znajomość historii Polski
    - DOKŁADNA znajomość technik policyjnych
    - umiejętność posługiwania się bronią
    - miejsca, w których można się szybko ukryć
    - zabezpieczenie rodzin
    - zapasy środków i żywności

    A PRZEDE WSZYSTKIM

    - świadomość celu działań

    Tę świadomość (oprócz pozostałych umiejętności) mieli żołnierze AK i NSZ. Cel osiągnęli - na razie - tylko połowicznie. Ich sukcesem jesteśmy MY - ludzie myślący o wolnej Polsce, bez żydów i czerwonych ścierw.

    Pokażmy tym żołnierzom, że nie ginęli na darmo...
  • Moja interpretacja tekstu "Trubadurów"
    Znamy się! Znamy się! - (znamy swoje Nicki i nazwiska np. z Nowego Ekranu)
    Znamy się tylko z widzenia - (czytamy swoje teksty)
    A jednak lubimy się trochę – (wyrażając to w gwiazdkach przy tekście)
    Przez ulicę szeroką jak rzeka – (jak Internet jest szeroki)
    Zaglądamy sobie do okien, do okien – (na swoje blogi)

    Już wiem, że masz oczy niebieskie – (tak, jak pokaże Twój Awatar)
    Że lubisz wieczory i kwiaty – (jak opiszesz się w ‘opisie’)
    A gdy czasem zanucisz piosenkę – (napiszesz szczerze, co myślisz)
    Twój głos pomaga mi marzyć, marzyć – (myślimy podobnie i dobrze to wiedzieć)

    Marzenia jak ptaki szybują po niebie – (treść Twojego bloga, za szybko znika ze SG)
    Na pewno potrafisz wśród nich znaleźć siebie - (zgadzam się, z tym, co piszesz)
    I wierzę, że kiedyś odgadniesz z tych marzeń – (bo też piszę na ten temat)
    Że chciałbym się z Tobą zobaczyć naprawdę – (że uda się nam wspólnie coś zmienić)

    Znamy się tylko z widzenia – (w Twoich komentarzach poznaję Ciebie lepiej)
    I jedno o drugim nic nie wie – ( nawet nie wiem, gdzie żyjesz)
    Przez ulicę szeroką jak rzeka – (ten kochany Internet)
    Uśmiechamy się czasem do siebie, do siebie – (posyłamy sobie pozdrowienia i uśmiechamy się także do wrogów naszych myśli)

    Znamy się tylko z widzenia . . . – ( Co by tu jeszcze?)
    Znamy się! Znamy się!

    Znamy się? Znamy się?
    :-)
  • @Aaron Majdan 20:09:50
    Podałam przykład w sprawie AKTA, to wyjście miało sens i SKUTEK.
    Nie wiem, jak młodzi się do tego przygotowywali?
    Sądzę, że poruszyło ich bardzo mocno to, że mogą mieć realne ograniczenia w ich stylu życia. Mogę się mylić. Czasami tak mam.
  • @InaMina 20:17:07
    W "sprawie" ACTA chodziło o coś innego, niż Internet.

    Proszę sobie wyobrazić, że che Pani przeforsować akty prawne, które nie mają szans na społeczną zgodę. Co Pani robi? Otóż - konstruuje Pani projekt aktu legislacyjnego zawierającego w sobie 3-4 obostrzenia. Jednym z nich jest rodzaj "wabika", który akurat dla Pani jest mało istotny, natomiast dla "ogółu" sprawia wrażenie meritum całego przedsięwzięcia. Po przedstawieniu "projektu" społeczeństwo protestuje przeciwko "wabikowi" (ograniczenia Internetu). Po protestach zgadza się Pani łaskawie na usunięciu "kontrowersyjnych" dla protestujących osób zapisów. A POZOSTAŁE 3 ZOSTAJĄ w projekcie. Natomiast Pani może śmiało w TV powiedzieć, że "postulaty zostały uwzględnione"...:-)

    Jakie były te tajemnicze pozostałe 3 wnioski w projekcie ACTA, przeciwko którym nikt nie protestował?

    1. Zapis o zakazie produkcji leków generycznych (tańsze odpowiedniki drogiego gówna produkowanego przez koncerny farmaceutyczne), kiedyś byliśmy światowym potentatem w produkcji tych tanich, a dobrych leków.

    2. Zapis o prawach autorskich rozszerzony na produkty rolnicze - nasiona, uprawy, gatunki (w tym te, istniejące naturalnie, ale "opatentowane" przez koncerny - np. świnia - tak, tak!!!).

    3. Pozostałe zapisy "prawa autorskiego" pozwalające na takie absurdy, jak ostatnie wytoczenie przez Apple sprawy sądowej portalowi polskiemu a.pl o "naruszenie praw", czy też opatentowanie "prostokątnego urządzenia z zaokrąglonymi rogami" przez tę samą gównianą (aczkolwiek bogatą) firmę - według Forresta Gumpa "sadowniczą":-)

    Proszę mnie dobrze zrozumieć. Sam jestem autorem (piszę m.in. książki dla dzieci, scenariusze filmowe, reklamy), ale nie przyszłyby mi do głowy takie idiotyzmy, jak zapisy w ACTA. Wolę oddać za darmo, ku pożytkowi wspólnemu...

    Pozdrawiam
  • @InaMina 20:17:07
    Przepraszam za nachalność, ale...
    Czy czytała Pani CAŁY PROJEKT ustawy ACTA? Ile osób go czytało? Ile z protestujących? Bo ja - TAK!
    Polecam...
  • @Aaron Majdan 21:10:27
    Dziękuję za wyjaśnienia, bo ja, nieomal, jak ten leming, wyławiałam myśl główną zaprezentowaną w "wabiku".
    Z Pana słów wynika, że ten protest nie był tak skuteczny, jak mniemałam. Nie przeczytałam projektu, zapewne, tak samo, jak bardzo wiele osób, czytających tylko komentarze na ten temat.
    Niemniej jednak, w mojej refleksji na temat "kryterium ulicznego" znalazłam tylko ten przykład, jako widoczny ślad zmiany stanowiska rządzących (a właściwie jednoosobowo, przez Tuska).

    Pozdrawiam serdecznie :-)
  • @InaMina 20:10:01
    Wyjście na ulicę ma sens. Ale tylko pod warunkiem, że dogadamy się, czego mamy żądać. Na razie to wszyscy przyzwyczaili się do potakiwania i nikomu nie przeszkadza stadna rola bycia zwierzęciem podczas aktu wyboru. Kwestia dobrego przyzwyczajania i nikt ze stada nie wierzy ż może głosować jak człowiek.


    http://m.nowyekran.pl/c771eae8ae6372998e3670c396fc4053,14,0.png
  • @goodness 21:23:59
    Właśnie o to dogadanie się mi chodzi, w tym przydługim tekście;-)
    Dzięki i pozdrawiam :-)
  • @InaMina 21:28:04
    Właśnie! Aby się dogadać każdy musi najpierw być świadomy, możliwości stania się pełnowartościowym człowiekiem z prawem wyboru, jakie dostał od Boga. Jak widać, człekopodobni nie chcą używać tego wielkiego daru? Trudno się będzie dogadać?
  • @InaMina 21:21:13
    Jeśli mamy wygrać, to musimy być doskonale przygotowani. Inaczej zostaniemy "wypunktowani" na starcie. Te czerwone z sześcioramienną gwiazdką :-) to są naprawdę fachowcy z wieloletnim doświadczeniem, zaprawieni w bojach. Sam Ben Gurion był jednym z najskuteczniejszych terrorystów wszech czasów (w końcu stworzył własne państwo). Musimy być lepsi od nich. Bierzmy przykład z żołnierzy AK i NSZ - najlepszy wywiad na świecie, własna produkcja broni, doskonała siatka "dziupli", najlepsza konspiracja...

    Do przemyślenia...

    Pozdrawiam
  • @goodness 21:23:59
    Niestety, uwierzyliśmy, a w zasadzie daliśmy sobie wmówić, że "demokracja" to panaceum. A tak nie jest. Demokracja to pierwsza rzecz, jaką powinniśmy zwalczać. Dlatego - nie głosuję :-)
  • @Aaron Majdan 22:42:17
    „Z ograniczaną wolą w wyborach? Takiego procesu, Demokracją nazywać nie można.” Więc, o jakiej demokracji Szanowny Pan mówi?
  • co za reklama- metoda na głoda
    dadzą po serku i wyślą do domu. A co potem?
  • @InaMina 21:28:04
    Wielka szkoda, że Twój ważny post szybko wylądował w piwnicy przez serię 11 postów jednego blogera. Może trzyma w pogotowiu swoje artykuły, aby czyścić z ważnych informacji NE.. Chciałem uzupełnić odpowiedź do Arona, Majdana w jednym przypadku zgadzając się ze zwalczaniem fałszywej demokracji, jak fałszywego kierunku lądowania.
  • @mer 12:43:33
    Dać, to nigdy nie dali, jednak TAK, o to chodzi, o ten SEREK!.
    Czemu wołać tylko o chleb i o pracę, którą zarobi się na kromkę chleba? Przecież nie samym chlebem człowiek żyje, więc i serek i szyneczka, a czemu nie?
    Chcemy też na książkę, film, teatr, koncert, wyjazd w góry, czy nad morze – to też powinno być w hasłach na sztandarach takiej demonstracji ulicznej.

    Upraszczam oczywiście, jednak, jeśli tak mało ‘chcemy’, to i mało dostajemy.
  • @goodness 15:35:59
    Się mówi trudno, kto chce, ten znajdzie :-)
  • @Aaron Majdan 22:25:33
    Długo zastanawiałam się nad tym, co Pan napisał.
    ‘Fachowcy’ pracowali nad nami precyzyjnie, jednak i my mamy przykłady z historii, że nie poddaliśmy się bez walki.
    Bardzo chciałabym, żeby historia była naszą nauczycielką życia, tylko nie widzę skutków z tej nauki.
    Chodzi mi o osiągnięcie celu, żeby nie zmarnować wysiłku naszych poległych bohaterów.

    Co jest celem?
    Takim celem, że staniemy przy sobie, jak brat i siostra, żeby skończyć z narzekaniem, a cieszyć się rezultatami walki ich i naszej?

    Chciałabym, żebyśmy zamiast wiecznej „walki”, mogli pokazać wnukom, że wywalczyliśmy sobie i im jakiś standard godnego życia.
    Tak myślę.
  • @Aaron Majdan 22:42:17
    Gdyby głosowanie zawierało propozycję goodness'a, to nie byłoby problemów z tym, jak wygląda wola głosujących.
    Wystarczyłoby na karcie do głosowania zaznaczyć tylko raz TAK, a na pozostałych NIE ( oraz inne "wyrazy" dezaprobaty).
    I to wszystko w zapisie cyfrowym, a na dodatek, kolorowym;-)
  • @night rat 07:29:23
    Rząd czuje oddech społeczeństwa na karku, dlatego zatrudnia magików od sprzedawania nam ‘konsumpcji’, na którą niektórych stać.
    Wiadomo, których.
    Nie emerytów i nie młodych.
  • @InaMina 19:29:00
    Gdyby głosowanie zawierało propozycję goodness'a, to nie byłoby problemów z nieważnymi głosami i zniszczonych milionów egzemplarzy wyborczych. Dzięki za zrozumienie czytania energii demokracji w kolorach i cyfrach. Wybory to coś podobnego jak zwyczajne obliczenia składu energii w jednostkach pracy dżulach(J), lub wielkości średnicy obszaru zniszczenia w km, lub wielkości wytwarzanego ciepła w stopniach kelwina. (np. Temperatura w trakcie, eksplozji atomu osiąga sto milionów kelwinów, podczas gdy w trakcie wybuchu środków chemicznych do 10 tysięcy kelwinów). Serdecznie Pozdrawiam przed ostatnim dniem 21.12.2012 z Kalendarza Majów.
    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/4/47/Plumbbob_Fizeau.jpg/200px-Plumbbob_Fizeau.jpg
  • @goodness 16:49:30
    Właśnie, chyba nawet nie ogarniam wszystkich pozytywów Twojego projektu.
    To znaczy, że ja je widzę w wyobraźni, jednak mam deficyt w obliczeniach składu energii w jednostkach pracy dżulach itd.

    Wybacz mi, że widzę tylko efekt, a nie mogę dyskutować na Twoim poziomie profesjonalizmu nauk ścisłych.
    Chyba wielu, ‘wymiękła’, kiedy o tym piszesz tak profesjonalnie.

    Skutki, o których piszesz są moim zdaniem rewolucyjne.

    Przecież ja nie muszę wiedzieć, jak to się dzieje, że karta do bankomatu daje mi dostęp do mojego konta. Od tego są Ci, którzy to zaprogramowali, żeby było mi łatwiej pobrać, zapłacić, itd.

    Śmieszne jest to, że nowych technologii używa się w tak ważnej sprawie, jak nasza decyzja, kiedy i jak chcemy, z naszego konta bankowego płacić, a nie można jej wykorzystać wtedy, gdy mamy decydować raz na jakiś czas o tym, kto i jak będzie nami i w naszym imieniu zarządzał majątkiem wspólnym.

    O sprawie oszczędności papieru na karty wyborcze nie wspomnę, bo kto by się w obecnym rządzie przejmował oszczędnościami?

    Cała sprawa opiera się na tym, że Twój wynalazek to grób dla machlojek wyborczych.

    Dzięki Twojemu projektowi, jak komuś powiem TAK, a innym jednocześnie ‘skreślę’ NIE, i inne opcje, to jak zafałszować wybory?
    No jak?
    (Nie ma wtedy pustych kratek do’ fałszowania (uzupełnienia’/’zamiany’).

    Oni nie chcą oszczędzać na papierze. Chcą wygrać. A żeby żeby wygrać zrobią wszystko, żeby utrzymać stan, jaki jest.!

    Nie obchodzi ich los i wola „podwładnych”.
  • @InaMina 18:31:59
    Tragiczna w skutkach żonglerka tonami makulatury na wyborach i w Sejmie. Większość płyt betonowych w podłodze korytarza dostaw do Sejmu nie wytrzymuje takiego ciężaru i się kruszą. A teraz ludzie umierają w Polsce z zimna i głodu, niedługo ilość zamarzniętych i zagłodzonych przekroczy, tragiczną sumę Mirosławca i Smoleńska. Bo żadnego marszałka sejmu nie interesuje nadmiar własnej polskiej energii. „Takim tanim i nieprzebranym źródłem energii jest wysokotemperaturowa energia cieplna z głębokich pokładów formacji skalnych, która cały czas jest uzupełniana przez reakcje termojądrowe zachodzące wewnątrz naszej planety. Opracowana przez Profesora Żakiewicza metoda jej suchego pozyskiwania, za pomocą wgłębnych wymienników ciepła typu harvestors, nie niszczy niskotemperaturowych pokładów wód geotermalnych. Tej w pełni odnawialnej energii jest w Polsce tysiące razy więcej niż zużywamy. Energia ta jest dostępna w każdym miejscu na głębokościach 7.000 do 10.000 m. Jeden kilometr kwadratowy może rocznie dać ilość energii, która jest równoważna 200.000 baryłek ropy naftowej, bez żadnego uszczuplenia zasobów i bez zanieczyszczenia środowiska. http://artelis.pl/artykuly/18105/czy-polak-dostanie-dwie-najwazniejsze-nagrody-nobla

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY