Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
98 postów 2125 komentarzy

tak, jakby

InaMina - „ojciec, Ty mi nie mów jak mam robić, Ty rób, jak mówisz"

Polecam pomysł na odzyskanie Polski. – „Na śniadanie, na obiad, na kolację”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jeść musimy codziennie, a jakby tak jeszcze zdrowo, po polsku i z ‘głową’?

 Ośmielam się zaproponować (komuś, komu?), projekt inicjatywy, która może zrewolucjonizować nasz handel i zdrowe odżywianie, a może też zatrzymać w kraju wielu bezrobotnych.

Projekt „Polecam - na śniadanie, na obiad, na kolację” to szansa na powrót polskich małych osiedlowych sklepików, które giną jak mrówki pod obcym butem wielkich dyskontów.

 

W mojej okolicy zniknęły te małe punkty sprzedaży, w których szybko, bez wielkiego kosza na kółkach (i wielkiej kolejki) mogłam kupić podstawowe i świeże produkty. Nie ma już też sklepu rybnego, mleczarni, warzywniaka… W ich miejsce pojawiły się punkty dla ubezpieczeń i oddziały banków wszelkiej maści. Pozostało mi robić zakupy tylko w pobliskiej Biedronce, w trochę dalej, Lidlu, a jeszcze dalej, Kauflandzie i Carrefour. Mogę też podreptać na „rynek” dwa razy w tygodniu, żeby kupić coś świeżego, ale tylko w godzinach pracy wszystkich, którzy pracują.

Polski biznes nie widzi zabieganych i zatroskanych kobiet, które nawet, jeśli lubią gotować, to nie mają czasem pomysłu, a najczęściej czasu, żeby codziennie z pełną starannością o zdrowie rodziny, przemyśleć jadłospis. Kupujemy wtedy w dyskoncie jakieś gotowe/mrożone dania i coraz częściej trenujemy program żywieniowy pt. „Jakoś tak to leciało”, czyli rodzinka ma ‘pełen brzuch’ i może zasiąść ‘spokojnie’ przed tivi.

Polski biznes nie widzi też osób żyjących w pojedynkę, ani studentów z dala od dobrze gotującej mamusi, ani ludzi pracujących w różnych wariantach godzin, też z dala od domu.

Obcy biznes zapycha brzuszki Polaków różnej maści hot dogami. Zdrowe to jest tylko dla ich (obcych) kieszeni, choć ja nikogo nie zmuszam, żeby tego nie jadał.  Myślę tylko o alternatywie dla takich rozwiązań.

Mnie się marzy (sądzę, że nie tylko mnie), żebym np. obok pobliskiej Biedronki, miała taki mały sklepik pod szyldem: „ Na śniadanie, na obiad, na kolację”, w którym każdego dnia, towar wykładany na półkach, będzie ustalany przez dietetyka, dowieziony przez sprawdzonego w okolicy rolnika, producenta mięsa, piekarza itd., itp.

 

W takim sklepiku oferta dnia ułożona na trzech regałach/ladach, właśnie z takim podziałem (śniadanie, obiad, kolacja), pozwoli każdemu szybko zdecydować, co i ile chce kupić danego dnia. I wcale tu nie chodzi o gotowe dania, (choć nie wykluczam), ale o zestaw produktów na dany dzień.

Na tym nie koniec. Nasuwają mi się porównania do placówek zbiorowego żywienia, gdzie wywieszany jest jadłospis, a tu, w takim sklepiku byłby wywieszony wykaz planowanego asortymentu na każdy dzień danego tygodnia.

Mogłabym wtedy doraźnie kupić „coś na obiad”, ale też mogłabym zamówić sobie na określony dzień/dni proponowane produkty na śniadanie, na obiad, na kolację, zgodnie z potrzebami zdrowego organizmu.

 

Wcale nie muszą to być drogie produkty z tzw. certyfikatem „Zdrowej żywności’, wystarczyłyby mi produkty okolicznego rolnika, co i tak będzie zdrowsze, niż masowa produkcja.

 Codziennie świeże produkty, codziennie blisko i bez specjalnych wyjazdów do ‘fabryki zakupowej’, a blisko domu i bez łażenia po długich ‘drogach’ dyskontu.

Codziennie witałabym się z sąsiadami i poznawałabym nowych sąsiadów z okolicy.

To nie jest zmuszanie kogokolwiek, żeby jadł to samo, co sąsiad dzisiejszego dnia, to jest alternatywa, którą można wybrać.

W tak zaprojektowanej sprzedaży, któregoś asortymentu w jakimś dniu może zabraknąć, bądź może nie być sprzedany. I tu pole dla pracy dla menedżerów, żeby „nie zabrakło” i dla przetwórstwa, kiedy towar niesprzedany, czyli kolejne miejsca pracy.  Że nie wspomnę o transporcie. Proszę spojrzeć ile osób o różnych talentach i profesji, znalazłoby zatrudnienie w takiej sieci sklepików.

 

 Marką dla takiej sieci sklepików powinna być świeżość i zbilansowanie dietetyczne proponowanego menu.

Byłoby to nasze, polskie i zdrowe.  I jak się postarać, byłoby korzystne ekonomicznie dla wszystkich stron.

 Przepisy kulinarne cieszą się popularnością z wielu powodów, a być może najczęstszym jest to, że nie mamy czasu lub pomysłu na szybki i zdrowy posiłek.

Która z pań nie zadała sobie kiedyś tego pytania:, „co dzisiaj zrobić na obiad?” No, która?

Czas przedświąteczny to też czas ‘żniw’ dla handlu, a nasza tradycja i coraz mniejszy czas na przygotowanie tradycyjnych uszek, czy mazurków, to też cudowna okazja dla obu stron takich polskich transakcji biznesowych.

 Jeść musimy codziennie. Wiem, truizm. Tylko, dlaczego ten truizm jest oczywisty dla obcych, a nie dla nas?

Żeby kupić taniej jakiś but, czy kwiatek do butonierki, możemy się czasami przejść do Biedronki;-)

 

 Wiem, wiem, założyć teraz w Polsce polski biznes dla zdrowia i interesów Polaków jest tak samo trudno, jak założyć Nowy Ekran i przetrwać, w niesprzyjającym dla zmian otoczeniu. Same schody.

 Jeśli ktoś przeczyta ten niekonwencjonalny post, uzna jego wartość i skorzysta z propozycji, to w nagrodę poproszę o jednorazową nagrodę za pomysł i uruchomienie takiego sklepiku w pobliżu ‘mojej’ Biedronki;-)

 

 

Zdjęcie śniadania (wprowadzające):

http://www.strykowski.net/mieso/Sniadanie,_zdjecie_sniadaniowe,_launch,_lancz,_zdjecie_poranne_z_jedzeniem_1476.jpg

Zdjęcie obiadu: http://2.bp.blogspot.com/-S-fk_d71-L0/Tsv9f-n3O1I/AAAAAAAABZQ/PGixmfiO7SQ/s1600/DSCF3574.JPG

 Zdjęcie kolacji http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,85785,20100224,kolacja.jpg

 

 PS. W jakiej kategorii powinnam umieścić ten post? 

KOMENTARZE

  • Jeden hipermarket zabija...
    ok 400 małych przewaznie rodzinnych sklepów z których te całe rodziny utrzymywały sie (nieraz na bardzo wysokim poziomie, co nalezy tylko chwalic). Za wybiciem tych sklepów poszli pod topór mali wytwórcy, hurtownie, ale także i ci mniej obszarowi rolnicy. Za nimi wszystkimi zarżnięte zostały małe zakłady budowlane, elektryczne, reklamiarskie itd które pracowały dla tych wczesniejszych. Jak ci wszyscy się przekecili to za nimi padły także np pensjonaty w których oni wypopczywali, np ośrodki narciarskie (które notują coraz mniejsze obroty, ci bogatsi jeżdżą za granicę) itd, itd. Skutek jest taki że globalizacja handlu pociągnęła za sobą globalizację produkcji, rolnictwa i w związku z tym wiele, wiele bardzo groźnych dla nas przypadłości. Jak widac handel tzw sieciowy (nazwa nawet sympatyczna:-) wybija całą gospodarke... Nalezy więc poprzec wszelkie pomysły mające doprowadzic to wszystko do ludzkiej normalności...
    P.S. dlatego idea sieci... nie jest jednak pomysłem najlepszym:-). Wszelkie gadania że duży może niegocjowac lepsze ceny jest złudne, bo zazwyczaj odbywa sie to bardzo znacżącym kosztem jakosci przede wszystkim w sensie zdrowotnym. Idea Towarowych Domów Kupieckich, cos takiego jak ten gdański, wydaję sie byc idealną dla rozwoju lokalnych gospodarek
  • i o to właśnie chodzi..
    Ponieważ zostało nam rolnictwo, którego jeszcze rząd nie przehandlował i można ponownie je rozwinąć.. podstawą jednak jest zablokować patenty, które chcą nam tutaj wcisnąć wraz z nasionami GM! (5*)

    Tylko należy zablokować GMO bo wtedy koniec. Proszę poczytać i podpisać:

    http://maciejka.nowyekran.pl/post/81369,podpisz-petycje-przeciw-gmo-w-polsce-avaaz

    Eksponowany najważniejszy lobbysta za GMO i autorytet:

    http://maciejka.nowyekran.pl/post/81151,kim-jest-pani-twardowska-czyli-opowiesc-o-gmo-insulinie-okropnych-przeciwnikach-gmo-i-wlasnosci-intelektualnej

    A tak sobie poczynają media:

    http://maciejka.nowyekran.pl/post/81371,tvp1-nierzetelny-material-w-sprawie-wprowadzenia-gmo-do-polski
  • @Jan Paweł 18:47:15
    Mało tego, te lokalne gospodarki są odporne na kryzysy, bo finasowo powiązane ze sobą porzez spółdzielnie finansowe jak np SKOK. Światowa lichwa, oddziaływuje niestety na te gospodarki poprzez system fiskalny państwa. Jest jednak sznasa na to że jeżeli te lokalne gospodarki rozwina sie do tego stopnia, że znowu powstałyby miliony tych małych przedsiębiorstw (jak kiedyś na poczatku transformacji) to wyobrażmy sobie że zakładając tylko 1tyś zł (średnio) podatku miesięcznie od tych kilku milionów zakładów, dawałoby to miesięczne wpływy rzędu kilku miliardów złotych. Co daje rocznie kilkadziesiąt miliardów złowtych. Czy byłaby konieczna wyprzedaż naszego majątku narodowego? teraz akurat cennych ośrodków uzdrowiskowych?
  • @Jan Paweł, @ Maciej Ka
    Dziękuję za wizytę na mojej stronie :-)

    Zastanawiam się Panowie, czy taki biznes może kwitnąć dla dobra obywateli danego środowiska, jako działalność rodzinna, albo działalność spółdzielcza, albo też korporacji?
    Czy są jakieś przepisy, które tego zabraniają?
  • @InaMina 19:17:54
    wg mnie, należałoby wyraźnie rozdzilic pojęcia działalności rodzinnej, spółdzielczej od tej korporacyjnej, która zwalcza te pozostałe, bo w swojej masie są one zagrożeniem dla tej korporacyjnej. Z całą pewnością są przepisy mające na celu ograniczyc działalnośc tych biznesów rodzinych i spółdzielczych. Głośno przecież mówiło sie kiedyś o kupowaniu przez Globalizmy ustaw, najpierw za 300tyś$ a potem za milion $, Co to jest milion dolarów dla hipermarketów, jest to jednodniowy utarg w takim wiekszym jak np tesco. Wydaje sie wiec że niestety mamy niemal idealną okupacje globalistyczno-państwową. Zreszta coraz częściej się słyszły o tym że w zasadzie nasza państwowośc jest juz niepotrzebna... więc chyba państwo (Sejm, rządy) zrobiły juz swoje i moga odejśc... razem z nami Polakami...
  • Ale jak najbardziej pochwalam...
    Twój pomysł, bo mógłby on skonsolidowac indywidulanych rolników, wytwórców, kupców, przedsiebiorców itd. Mógłby to byc także sposób (może polski sposób, TERAZ POLSKA:-) na aktywizację społeczną i wyjście z kryzysu... I wreszcie mogłoby powstac POLSKIE LOBBY na rzecz POLSKIEJ GOSPODARKI... Pozdrawiam:-)
  • @InaMina 19:17:54
    Myslę, że Twój pomysł mogłby niejako byc uzupełnieniem działań politycznych Ruchu Narodowego, jako przywrócenie nam Polakom- Suwerenowi w tym Karju, ROLI PODMIOTOWEJ w polskiej gospodarce.
    Pomysł doskonale wpisuje sie w ideę Społecznej Gospodarki Rynkowej, obdyskutowanej juz dośc intensywnie na "łamach" NE...:-)
  • @Jan Paweł 18:47:15
    ... tu jeszcze należałboby uzupełnic że: za tymi wszystkimi którzy gospodarczo padli kryje się ta wielka emigracja zarobkowa i... ujemny przyrost naturalny Polaków i... likwidacja szkół (w tysięcznych juz ilościach). Paupaeryzacja to eksmisje, utrata zdrowia, demoralizcja, patologie (walka o przetrwanie) i ogólnie...
    Ale jest Coś w tym wszystkim co napawa nadzieją, optymizmem, co może dac nam Polakom siłę... Jak myślisz co to jest?:-) Albo raczej KTO?
    Chyba także już w nas Polakach budzi się ta świamośc:-) i to jest Opytmistyczne:-) Pozdrawiam:-)
  • @Jan Paweł
    Staram się, jako tako rozumieć nasz kraj i to, co mówią, robią politycy. Oni tylko mówią, a wcale nie robią cokolwiek w Naszej sprawie.
    Mam za mały móżdżek, żeby zrozumieć przepisy w obszarze gospodarczym, zmieniające się szybciej, niż je ogarniam w kwestiach wykonawczych do poszczególnych dziedzin.

    Mój post to takie marzenie, łączące przeciętne pragnienia codzienne związane z wielką polityką (zresztą piszę o tym w każdym komentarzu na mojej stronie), żeby politycy w swoich planach uwzględniali to, co nam uwiera. Uwiera codziennie i coraz głośniej.

    W Dzień Niepodległości to przecież była nie tylko manifestacja radości obowiązującego prezydenta, a bardziej manifestacja niezadowolenia społeczeństwa.
    Udawanie, że nie widzi się niezadowolenia społecznego (także mojego np. z powodu obecnie opisanego braku tych małych sklepików), to tylko udawanie i próby skanalizowania tego w bieżączkę wydarzeń pokrywających nieudolność tego rządu? Niechęć tego rządu do działań na rzecz obywateli naszego kraju?
    Znaki zapytania stawiam tu retorycznie.

    Prawie każdy z postów na NE czytam i szukam odpowiedzi. Konkretnych odpowiedzi.
    Próbuję też wyrażać opinie swoje i znanych mi osób, jak sobie wyobrażają codzienność w naszym kraju z poszanowaniem naszych praw i potrzeb.

    Niech się pojawi wreszcie ktoś, kto nie będzie udawał, że chce dla nas dobrze, a będzie chciał, tak, jak my tego chcemy.
    Choćby w próbie realizacji tego, co napisałam w tym poście.

    Przedstawiłam projekt, w który mogę się włączyć w jakimś zakresie, ale nie mogę go zrealizować sama.
    Na tym polega nasz polski problem, że pomysłów mamy sporo, ale środowisko do ich realizacji, to najlepsze mamy w Anglii i na filmie ...

    Z pozdrowieniami na lepszą przyszłość :-)
    Ina
  • @InaMina 20:23:42
    skąd tyle samokrytyki:-) To że wymyśliłaś system powiązania tego indywidulanego rolnictwa (nie gigantycznego farmerstwa korporacyjengo) z takim samym przetwórstwem i handlem wynika z niejako intuicyjnego, naturalnego przypisanego człowiekowi, dążenia do tej wolności gospodarczej i... dobrze o Tobie świadczy, że nie jesteś jeszcze skażona... "nowoczesnością":-). Niektórzy nazywaja to Wolnym Rynkiem, jednak wolny rynek, pozostawiony samemu sobie prowadzi do Globalizmu który niestety cofa gospodarkę do niewolnictwa. Stąd wolny rynek musi byc kontrolowany przez państwo, tzn musi byc ograniczana ta możliwośc transformacji w Globalizm. Chciązby tylko fiskalnie. Oczywiście z wysokim pułapem wolnym od progresywnego opodatkowania, np kilka czy kilkanaście milionów rocznie. Chyba wystarczy taki przychód?:-)... Jak można się było przekonac w tutejszych dyskusjach... nie każdemu to wystarcza:-) Niektórzy naoglądali sie Dynastii i chcą zostac Caringtonami:-). I taka jest jedynie różnica pomiedzy Wolnym Rynkiem i Społeczna Gospodarke Rynkową. Ale piewców Wolnego Rynku, jak pewnie zauważyłaś jest na NE sporo. Natomiast Twój fajny pomysł doskonale wpisuje się właśnie w SGR. Takie gospodarki pokazuje w swoich kulinarnych podróżach Pan Makłowicz. Czy nie chciałabyś miec koło siebie całego mnóstwa takich własnie malowniczych, małych czy większych sklepików z całym bogactwem regionalnych zdrowych asortymentów, bez GMO, trującej chemii... Samo zdrowie zarówno to fizyczne jak i psychiczne:-) Pozdrawiam:-)
  • @InaMina 20:23:42
    A może ten model z hipermarketem, to tylko schyłkowa faza dominacji standaryzacji w detalu. Może za 10 - 20 lat takie prymitywne zakupy będziemy robić w trakcie powrotu do domu. W samochodzie lub w tramwaju. I dojadą one same z jakiegoś lokalnego magazynu, zarządzanego przez internetową witrynę.

    A może wtedy, tuż obok naszych domów, mieszkań, pojawią się małe sklepiki z codziennym doradztwem kulinarnym, dietetycznym, medycznym ? Szybka diagnoza i świeżutkie coś niecoś ? Może pojawi się nowa generacja różnorodności w codziennej konsumpcji, w indywidualnego doradztwa w detalu.

    Ale obawiam się, że my tego nie zrealizujemy. Do tego potrzeba siły pokolenia wychowanego w zindywidualizowanym systemie szkolnictwa.
    Może dożyjemy :)
  • @Andrzej Madej 22:22:04
    Panie Andrzeju, jest Pan niepoprawnym optymistą, albo... piewcą Globalizmu. No bo jak Pan sobie wyobraża w tych warunkach 65%-towego wykluczenia społecznego zindywidualizowany system szkolnictwa. Bo obecnie oznacza to ni mniej ni więcej jak tylko i wyłacznie pozbawienie prawa do edukacji tych właśnie 65% mlodych Polaków. Pana idea jest niestety utopią, taką samą jak komunizm, który przekonywał że w jego rozwinietym stadium ludzie będą chodzili właśnie do magazynów i brali sobie co tam każdemu wg jego potrzeb będzie potrzebne. Pana idea byc może miała by racje bytu w tzw warunakch zrównoważnowego rozwoju. Co jak chyba wiemy oboje...bez ingerencji Pana Boga Naszego nigdy nie nastapi. Proszę Pana Siła Globalizmu jest tak wielka, więc nie wspierajmy jej wbrew naszemu interesowi, bo z całą pewnością, jeżeli załapiemy się do tej Arki, to tylko jako galernicy, chyba że Panu obiecali miejsce przy tym dużym bębnie, wybijającym rytm...
  • zapraszam na mojego skromnego bloga
    który recenzuje produkty spożywcze na podstawie książki
    Bill Statham-a który ponad dziesięć lat studiował i praktykował homeopatię w Australii i Wielkiej Brytanii.W tym czasie coraz bardziej interesował się i niepokoił szkodliwym wpływem na ludzkie zdrowie syntetycznych związków chemicznych występujących w żywności i produktach codziennego użytku.

    Nie chodzi mi o reklamę, lecz o nasze , wasze , polaków zdrowie .
  • @lucas003bq 23:04:50
    ah zabrakło linka
    http://poradnikkonsumenta.wordpress.com/
  • @Jan Paweł 22:50:54
    Indywidualizacja edukacji jest procesem zachodzącym na naszych oczach, tyle że wymykającym się ministrom i statystykom. Jej generatorem są ogromne potencje otwartych zasobów wiedzy i cyfrowych możliwości diagnostycznych. Z możliwości tych korzystają obecnie tylko dzieci rodziców których mentalnie i materialnie stać na inwestowanie w przyszłość swoich dzieci. Pozostałe 95 czy 97 % nie będzie mogła samodzielnie pokonać tej bariery wykluczenia edukacyjnego.

    To ogromny problem zasobów i mechanizmów równości dostępu do powszechnej edukacji.
    Próbuję się z nim mierzyć nie tylko w roli blogera.
    Z optymizmem i różnymi niepoprawnymi :)
  • @InaMina
    "W jakiej kategorii powinnam umieścić ten post?"

    Najlepiej w kategorii "Szklane domy" ;)
  • Cena by zabiła apetyt.
    Taka zabawa musi przełożyć się na cenę. A czasy są, wiemy jakie.
    Małe sklepy umiejętnie same się unicestwiają, beznadziejną obsługą, ciągłymi brakami w towarach, doborem asortymentu, ceną. Przy takim pomyśle, jak wyżej, chyba wszystko by popieprzyli i wątpię szczerze w powodzenie takiej akcji.
  • Przy okazji: Idea oczywiście piękna
    i może zdałaby egzamin w duzych miastach pokroju Warszawy.
    Niestety na prowincji to nierealne (jak Pani zauważyła). Tu liczy sie niemal wyłacznie cena, a powstanie biedronki bywa obchodzone jak narodowe święto.
    Nikogo nie obchodzi czy to zdrowsze czy tamto, liczy sie tańsze. A nawet jesli obchodzi to nie mają pieniędzy na droższe, no bo skąd, skoro nie ma im kto zapłacić bo pracodawca musi utrzymać dodatkowo milion urzedasów z przyległościami, a tu mu jeszcze biedronke zrobili i obroty spadły.
    Ludzie sie ciesza nie zdając sobie sprawy ze kopią sobie dół, bo jak wpsomniał "Jan Paweł" nie widzą połaczenia miedzy ich własnym zatrudnieniem (na prowicnji rzadko kiedy zatrudnienie jest w duzym koncernie należacym do jakiegoś bauera), a tym że nie będą już wiecej kupować w małym sklepiku koło kościółka, pomijając już że taki sklepik ma zwykle dużo zdrowszą żywność, bo wiele lokalnych produktów itd.
    No ale cena, cena... jakie zarobki takie priorytety.
    Kiedys był chyba przepis mający ochronić nasz rynek od nadmiaru sklepów wielkopowierzchniowych (w domyśle zagranicznych, max ilość marketów w funkcji ilości mieszkańców). Ale to dawno było o ile było.
  • @InaMina
    Kupuj prosto od rolnika
    http://www.odrolnika.pl
    http://www.paczkaodrolnika.pl

    Rozumiem takie potrzeby u konsumentów, ale komuś po drugiej stronie też się musi to opłacać. Po środku ma się spotkać możność z opłacalnością i popytem stabilnym. Ludzie są za biedni, albo zbyt chciwi, za głupi żeby kupować zdrowe jedzenie. To kwestia biedy i świadomości.

    Jeszcze daleko do takich projektów, a powinny być wszędzie pod naszymi domami. Trują nas i niszczą gospodarczo te wielkie sklepy. W końcu nie będą bazować w ogóle na krajowej produkcji rolników, najwyżej jakieś fermy korporacyjne, PGR-y NWO.
  • @ll
    Dziękuję za wszystkie komentarze :-)
    Włączę się do dyskusji wieczorkiem
    Pozdrawiam @ll :-)
  • @Jan Paweł 21:32:58
    Najbardziej boję się zaszufladkowania tego pomysłu w jakiejś nazwie modelu gospodarczego, który zwalczany jest przez inny model.

    Wydaje mi się, że moje konsumenckie marzenie nie jest egoistyczne.
    Gdyby na jego realizacji powstało ileś tam fortun polskich Caringtonów, chciałabym, chciała… (chciałoby się zaśpiewać) :-)))
    Byleby byli ‘ludzkimi panami’ dla naszych portfeli, czyli powiązali rzetelność i jakość usług z kalkulacją przeciętnego wynagrodzenia mieszkańców, których obsługują.
    Nie da się zrobić interesu skierowanego dla bogatych w sklepikach dla przeciętniaków finansowych.

    Serdeczności i dzięki za pochwały i rozwinięcie koncepcji :-)
  • @Andrzej Madej 22:22:04
    Już sobie wyobrażam, jak Biedronkowe produkty wciskają mi do ręki w tramwaju :-)))
    Co do zamówień przez Internet z dowozem pod drzwi, to już mamy taką ofertę ….
    Rozwijasz ten projekt bardzo interesująco (z codziennym doradztwem kulinarnym, dietetycznym, medycznym? Szybka diagnoza i świeżutkie coś niecoś?)

    Aż tak daleko moja wyobraźnia nie sięga, ale kto wie?, kto wie? ;-)

    Pozdrówka :-)
  • @lucas003bq 23:05:43
    Przejrzałam podaną stronę, jest bardzo interesująca i wpisuje się w mój projekt.
    Z żalem czytam, że już jest zamknięta.
    Pozdrawiam
  • @Paskuda 23:46:35
    Zadałam to pytanie, licząc na pomoc Admina, bo oznaczyłam ‘Niekonwencjonalne’ :-)))

    Przyznasz jednak, że Seweryn Baryka cieszyłby się dzisiaj, bo jego wizja krok po kroku się spełnia:

    "Z olbrzymiej masy płynnej wyciąga się gotowe belki, tafle, kliny, zworniki, odlane, a raczej ulane według danego architektonicznego planu. Cały szklany parterowy dom, ze ścianami ściśle dopasowanymi z belek, które się składa na wieniec, a spaja w ciągu godziny, z podłogą, sufitem i dachem z tafel – oddaje nabywcy gotowe. (...) Gorąca woda w zimie idzie dokoła ścian, wewnątrz belek, obiegając każdy pokój. Pod sufitem pracują szklane wentylatory normujące pożądane ciepło i wprowadzające do wnętrza zawsze świeże powietrze. (...) Tymi samymi wewnętrznymi rurami idzie w lecie woda zimna obiegająca każdy pokój. Woda ochładza ściany (...). Tąż wodą zmywa się stale szklane podłogi (...)."
    /”Przedwiośnie”, Stefan Żeromski/

    Mój projekt nie wyszedł spod literackiej klawiatury, jednak cieszą mnie dobre oceny i komentarze. Widać, że duch w Narodzie nie gaśnie ;-)

    Pozdrawiam :-)
  • @Muni 00:25:32
    Tak sobie wyobrażam, jak pisałam wcześniej do Jana Pawła, że ceny i jakość usług muszą być dostosowane do przeciętnego portfela, bo inaczej klapa na całej linii.
    Jak to zrobić, żeby wszystkim się to opłacało?, Ano to już trzeba pomyśleć, policzyć i zaryzykować by najpierw utrzymać opłacalność biznesu na poziomie takim, jaki mają konsumenci, żeby ich wzrastająca liczba dawała wzrastające dochody.
    To jednak nie na moją marzycielską głowę:-)))

    Pozdrawiam i namawiam do większej wiary w Polaków.
    Ci, którzy zobaczą tylko trudności i woleliby odpoczywać w pracy, a nie po, nie powinni się za taki biznes brać.
    :-)
  • @Ubik 08:42:23
    Zgadzam się ze wszystkim, co Pan napisał, za wyjątkiem jednego, że to tylko w wielkich aglomeracjach ma sens.
    Zapewne trzeba przemyśleć, dla jakiej liczby mieszkańców taka oferta byłaby opłacalna. Od 10, 20, 30 tys.? to musi przeliczyć ktoś dobrze stukający w kalkulator.

    Pozdrowienia :-)
  • @grzech 10:37:06
    Tak, to ważna sprawa, bo takie jedzenie musi być bezpieczne.
    Czyli zarobiłby jeszcze weterynarz.
    Jak to robią ludzie sprzedający swoje produkty na rynkach? Chyba też muszą mieć pozwolenia na taki handel?

    Z pozdrowieniem :-)
  • @Marek Kajdas 11:34:54
    Znam akcję uratuj rolnika i chyba twórczo ją rozwinęłam;)

    Nie chcę się powtarzać w tym, co napisałam w odpowiedziach do komentarzy, jednak TAK, potrzebujemy rozwijać takie projekty w naszym kraju, który słynie z najlepszego jedzenia.
    Tak najlepiej uchronić się przed wszystkim, co nas truje i ogranicza rynek pracy.

    Pozdrawiam :-)
  • @night rat 12:44:54
    Właśnie, właśnie, mydło i powidło to mamy w dyskontach i to samo robiła „żabka”, dlatego jej nie wyszło.
    I zgadzam się w sprawie cen – nie powinny być większe, niż w marketach, bo ograniczą liczbę klientów.

    Pozdrawiam :-)
  • @InaMina 20:47:29
    Trudno będzie utrzymać zdrowie ze skarżoną genetycznie żywnością. Mam nadzieję, że 49% wyborców nie ma prawa stanowić złego prawa dla większości 51% uprawnionych.
    http://wolnapolska.pl/images/stories/thumbnails/images-images-senat_gmo-237x149.jpg
    http://wolnapolska.pl/index.php/Ekologia-zdrowie/2012120116381/senat-przyj-ustaw-o-gmo/menu-id-163.html
    - Cyceron: podstawowym kryterium wartości prawa pozytywnego powinna być zgodność z ogólnymi zasadami moralnymi; złe prawo stworzone przez tyrana nie mogłoby mieć mocy obowiązującej nawet przy akceptacji wszystkich obywateli.
    Serdecznie pozdrawiam
  • @goodness 10:50:35
    Tak, wszystko to, co dotyczy naszego bytowania, zależy od głosowania.
    Ci, którzy teraz myślą, że jak zostali wybrani dzięki ‘głosowaniu’, to mogą robić „Dobrze Sobie”, teraz drżą, że im wytykamy „To i Owo”.

    Róbmy swoje. Piszmy o tym, jak powinny wyglądać wybory i liczenie się z naszymi potrzebami.

    Serdeczności :-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY